Jakiś czas temu na moim głównym zdjęciu na blogu pojawił się fragment wisiora. Dziś czas na jego pokazanie w całości. Powstał pod wpływem emocji, bo chyba tylko tak potrafię tworzyć ;) Kompozycja asymetryczna, wywarzona a głównym bohaterem jest opal australijski, który przeleżał w szufladzie wiele lat. W końcu poczułam, że nadeszła na niego pora. W ukrytym oku jak w rajskim ptaku ukrył prześliczne tony błękitu przełamanego fioletem - właściwie jak się przyjrzeć, to efekt jest taki, jakby go prześwietlało światło fluorescencyjne. Opal zastygł w specjalnie zaimpregnowanej otoczce z bardzo delikatnej tkaniny, która ma efekt jakby pajęczyny, ale takiej, bardzo delikatnej, której piękno najlepiej widać po deszczu. Obok kropelki rosy w kolorach wtapiających się z resztą kompozycji. Kawałek czarnego dębu, który "przybrudziłam" celowo, żeby bardziej wtopił się w całość. Wykończeniem jest dyndający sobie luźno bursztyn bałtycki, w którym pod odpowiednim kątem odbicia światła...
Slawa Tchorzewska - when imagination becomes reality