poniedziałek, 23 lutego 2015

Surrealistyczna podróż do Figureas

Zanim pojechałam do Barcelony zaczęłam kupować bilety online do muzeów i najciekawszych miejsc w tym mieście.
Zajęło to chwilę a naprawdę warto.
Dziwiło mnie na początku - po co mam wyznaczać godziny swojej wizyty, nawet w Parku Guel, ale po przyjeździe, zobaczyłam na własne oczy, co się święci.
Byłam z siebie bardzo zadowolona,że tak właśnie zrobiłam - ilość ludzi, którzy stali w kolejkach do kas przekroczyła moje wyobrażenia.
Takiej ilości ludzi nie widziałm nigdy (wyjątek Noc Muzeów),a byłam poza sezonem i w środku tygodnia.
Niesamowite, jak to miasto przyciąga rzesze turystów.

Dziś napiszę słów kilka nie o samej Barcelonie, ale o absolutnie fantastycznej podróży, jaką odbyłam szybką i bardzo komfortową koleją Renfe (200km/h) do miasta Figureas.

Ciarki mnie już od rana przechodziły, bo to dla mie wielkie wydarzenie.
Jak byłam małolatą, marzyłam o jego albumie z obrazami i doczekałam się.
A teraz osobiście stanęłam w progach Teatro-Museu Dalí de Figueres.
Takiej chwili szczęścia dawno nie czułam - Byłam zachwycona (a wierzcie mi nie częsty to u mnie stan ;)
Już od samego początku piękna przygoda w muzeum z biżuterią, projektowaną przez Salwadora Dali - odjechałam -takich form, niekoniecznie ściśle mówiących o biżuterii jeszcz nie widziałam - wspaniałe!!!
A na dodatek kilka z tych cudeniek były ruchome !!!

Nie będę pisać o historii, bo to można przeczytać wszędzie, skupię się wyłącznie na swoich doznaniach.

Jeśli ktokolwiek interesuje się biżuterią i będzie w Hiszpanii -Figureas to absolutny punkt programu.

Samo Teatro-Museu Dalí - odjechałam, rozpłynęłam się niczym te zegary nawet nie wiem ile razy...
Takiej dawki pozytywnych doznań, niesamowitego świata wspaniałego artysty nie miałam jeszcze nigdy.

Wsiąkałam w te albumy, ksziążki, czytając biografię - a tu taka uczta dla oczu i zmysłów - bo w tym muzeum nie ma mowy o nudzie i ziewaniu przy oglądaniu kolejnych dzieł.

Każda część tego miejsca przynosiła kolejną niespodziankę, bo oprócz obrazów były rzeźby, instalacje, formy przestrzenne, czasem nie do końca nazwane obiekty, przestrzenie interaktywne - ludzie uśmiechnięci, jak dzieci - odkrywali każdy zakamarek tego miejsca.

Moje wzruszenie osiągnęo zenit, jak stanęłam w miejscu pochówku Salwadora Dali-(łzy mi poleciały)
To najwspanialsze miejsce, w jakim byłam do tej pory.
Cudownie, że ten artysta przemyśłał wszystko i zaprojektował je osobiście - to czuć w każdym centymetrze tych przestrzeni, a budynek też niestandardowy i zaskakujący.
Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam zobaczyć to wszystko na żywo - polecam WSZYSTKIM, nawet tym, co to nie lubią chodzić po muzeach.

Przygoda dla każdego na najwyższych obrotach doznań z zakamarków gęsiej skóry.

Te zdjęcia to kropelka w morzu tych wspaniałaych doznań.

A na przyszłość następny przystanek Portlligat, Cadaques, Hiszpania :)







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz